Andrzej Lubieniecki <andrewl@chilli.net.au>  
Australia
 

Polonia.......całe szczęście, że po 14-tu latach życia w Sydney, mój kontakt z krajem nie osłabł. Mówię, myślę i śnię po polsku. Jestem pewien, że nigdy się to nie zmieni. Znałem kilku ludzi, którzy po 5-6 miesiącach..."zapomniec po polski".
Polonia.......cale szczescie, ze po 14-tu latach zycia w Sydney, moj kontakt z krajem nie oslabl. Mowie, mysle i snie po polsku. Jestem pewien, ze nigdy sie to nie zmieni. Znalem kilku ludzi, ktorzy po 5-6 miesiacach..."zapomniec po polski".

Calkiem niedawno, swietowano tu uroczyscie 50-cio lecie Polonii. Pierwsi emigranci zagnani tu zawierucha wojenna przyjechaliĘ 50 lat temu. Zaledwie po kilku latach pobytu, zaczeli budowac kluby polskie, szkoly, koscioly....Nasza fala, lat 80-tych, przyjechala wlasciwie na gotowe.

Od kilku juz lat, z malymi wyjatkami, dorobek naszej polonii podupada. Owszem , nowa fala przyjechala lepiej wyksztalcona, czesto z jezykiem, z "branymi" zawodami, nie musiala sie przewalac obowiazkowo poprzez fabryki, czesto trafiali i nadal trafiaja w dobre miejsca.Ale gdzies sie zapodzial po drodze, w pospiechu, zapal do bezinteresownej pracy, dla dobra wszystkich, dla dobra przyszlych pokolen polonii. Jesli o to nie zadbamy, za 20-30 lat, nikomuĘ nieĘ beda potrzebne polskie kluby, koscioly, szkoly, gazety, radia ........A moze internet ???????

Wydaje sie on byc (jak do tej pory) nosnikiemĘ (czasowo) nie do przegonienia, szybki, tani, latwy w obsludze i przyjemny ( nie trzeba wypisywac elaboratow raz na pol roku ), mozliwosc czestegoĘ kontaktu, skraca zawartosc poszczegolnych informacji. Ale do czego to juz doszlo ??? ze swiat taki maly.......... Pamietacie Kargula z filmow, a wiecie jak by on to podsumowal ???
....'koniec swiata......."
© Andrzej Lubieniecki, Sydney, czerwiec 1999