WYSLIJ
opis Twego
SUKCESU
  SUKCESY  PODWORKOWICZOW
Tu znajdziecie opisy naszych codziennych sukcesow.
NALEPKA LAJKONIKA
Nalepka Lajkonika

Nalepka ze specjalnej butelki wina jaka otrzymal Lajkonik po zdaniu egzaminu na zawodowego kierowce ciezarowki w Kanadzie.
Wyslij GRATULACJE LAJKONIKOWI!

OPIS AUTORSKI
Odkad istnieje Kanada to nigdy nie zostalo rozbudowane kolejnictwo. Prawie wszystko rozwozi sie samochodami. Podobnie i w USA, kolejnictwo tam zamiera. Transport koleja jest duzo drozszy niz samochodami. Samochody dojada wszedzie i prawie zawsze. No i zarobki w tym zawodzie sa bardzo wysokie.

Tak powstal plan zostania kierowca zawodowym wielkiego amerykanskiego traka (ciezarowki).

Teraz nalezalo zamiar wcielic w zycie.
Najpierw przechodzilem wszystkie badania. Pozniej gdy mialem juz zaswiadczenie lekarskie, ze moge pracowac w tym zawodzie, wzialem sie za ksiazki z przepisow o ruchu drogowym w Kanadzie a takze i w USA. Gdy szedlem na egzamin z przepisow poprosilem "Podworko" o trzymanie za mna przyslowiowych kciukow.

Nauka jazdy. I naprawde tego trzeba sie nauczyc od poczatku. Doswiadczenie z jazdy samochodem osobowym czy nawet mala ciezarowka tylko w minimalnym procencie moze sie przydac. Ale moze tez i zaszkodzic. Bo nalezy wyzbyc sie nawykow jakich uzywa sie prowadzac male auta. Podstawowy kurs trwa 10 godzin. Od razu tez powiem ze bardzo malo studentom udaje sie skonczyc nauke w tym czasie i zaliczyc egzamin od pierwszego podejscia. Ja tez mialem problemy i dlatego moj pierwszy egzamin zostal nie zaliczony. Najwiekszym moim problemem bylo cofanie do tylu. Ten wieki traktor drogowy ciagnie za soba potezna przyczepe, i tym skladem nalezy wycofac do tylu po 90 stopniowym luku do tylu. Caly zespol nalezy zaparkowac idealnie prosto w odleglosci nie dalszej niz jedna stopa (33cm.) od krawdzi jezdni. I wlasnie tego nie potrafilem zrobic dobrze.

Nastepnym, ale juz mniejszym problemem byla zmiana biegow, z gory do dolu. Czyli naprzyklad redukowanie z biegu 7 na 5 albo z 8 na 5. W 15 biegowej skrzyni przechodzi sie wtedy z tz. gornej polki na dolna polke. I w czasie wykonywania tej operacji w skrzyni nie ma byc prawa zadnego zgrzytu. Coz bylo robic, musialem wziasc nastepne dodatkowe lekcje. Umowilem sie z instruktorem ze polozymy najwiekszy nacisk opanowanie cofania. I tak przez dwa dni, kazdego dnia po trzy godziny nie robilem nic jak tylko cofalem, podjezdrzalem to przodu i znowu cofalem. Pot mi zalewal oczy, podkoszulek byl mokrutki ale wreszcie opanowalem to do takiego stopnia ze Don, moj instryktor powiedzial, "jutro masz egzamin". Caly spiety, z tlukacym sie pytaniem po glowie, "zdam czy nie" udalem sie na ten egzamin.

Najpierw przedstawienie wszystkich dokumentow, nastepnie sprawdzenie traka, czyli swiatla, hamulce a takze wyjasnienie jaki przelacznik na desce rozdzielczej jest do wycieraczek, dmuchawy, czy do chamowania silnikiem. Nastepnie start. Dopiero co ruszylem a juz czuje jak po pot cieknie po mnie. A w glowie ciagle pytanie, czy sie nie spale przy cofaniu. Skrzynia biegow pracuje cichutenko, wszystkie zmiany wychodza mi bez jednego zgrzytu. Parkowanie pod gore i z gory doskonale. Teraz jeszcze jakies dwa kilometry jazdy i nastapi odpowiedz na moje pytanie. Dojezdrzajac na miejsce cofania skrecam w prawo i wycwiczony sposob prosciutko parkuje przy krawedzi drogi. Wyuczonymi ruchami dokonuje pjerwszych operacji. Najpierw wlaczenie swiatel awaryjnych, nastepnie swiatla cofania, kolejna operacja jest przelozenie specjalnego przycisku przy lewarku do zmiany biegow na pozycje "slowly". Teraz musze poprosic egzaminatora o sprawdzenie czy za niewidocznym zakretem nie ma przypadkiem innego uzytkownika. Jest Okey. Wrzucam wiec wsteczny. Skret kierownicy w prawo o trzy czwarte obrotu. Jednoczesnie licze, 131, 132, 133. To czas terzech sekund. Teraz pomalu skrecam kierownice o caly obrot w lewo. W lusterkach z prawej strony zaczynam widziec juz droge za zakretem, to efekt tego ze tyl ciagnika odchodzi w prawo a naczepa ucieka w lewo. Gdy prawy przod naczepy osiaga poznany juz przezemnie moment jak najszypciej skrecam kierownice w prawo do samego oporu. Tyl naczepy gwaltownie ucieka na lewa strone a tyl ciagnika na prawo. Teraz tylko wyprowadzic to wszystko na prosta i zaparkowac w jednej prostej lini przy krawedzi drogi. Skret w lewo, korekcja na prawo a teraz juz tylko prosto do tylu. Wrescie slysze, OK. stop. Zalanczam parking a egzaminator wychodzi i sprawdza odleglosc kol od krawedzi. Za chwile juz jest w traku i mowi, OK. jedziemy dalej na trase. Wielki kamien spada mi splecow.

To wszystko co zalaczalem wczesniej powtarzam juz w odwrotna strone jakos machanicnie, bez zastanowienia. Wzucam trzeci bieg, kierunkowskas, jeszcze tylko upewnienie sie w bocznym lusterku i jazda do przodu. Za chwile wjezdrzamy na autostrade. Rospedzam traka do dozwolonej pretkosci na tej drodze, a wiec do 100 km/h. Mam juz 10-ty bieg na gornej polce. I juz musze wjezdrzac na zjaz z atostrady do miasta. Pjerwsz redukcja z 10 biegu na 8 bieg bez zgrzytu, tylko silnik zaryczal gdy z 900 obrotow na minute dostal kopa az do 1500 obrotow. Teraz musze przejsc na bieg 7-my. Z tego wielkiego podniecenia pacze tylko na obrotomiez. Jest juz 1200 obrotow, wyzucam na luz, obroty momentalnie spadaja do tysiaca. Naciskam wiec na gas i juz jest 1200 obrotow. Siudemka wchodzi jak w "maslo". Ale zapomnialem uzyc sprzegla.

Znowuz w glowie powstaje pytanie, widzial czy nie. Powinienem dwa razy wcisnac sprzeglo a ja nie zrobilem tego ani razu. Tak sie jezdzi jak juz ma sie prawo jazdy w kieszeni a nie naegzaminie. Egzaminator chyba tego nie zauwazyl bo nic nie mowi i nic nie pisze w papierach egzaminacyjnych. Wreszcie jestesmy na miejscu. Parkuje przy samym krawezniku. Juz wiem ze zdalem. I zeczywiscie, za chwile wgzaminator daje mi "czysciutki" arkusz ocen. Sa tam tylko moje dane i na dole jest wpis.

"Zdal w 100 %" Przez mgle slysze jak mowi, zdales wszystko, jednak nie powinnes na egzaminie redukowac bez sprzegla. Pisze Ci to jednak na plus twojej edukacji drajwerskiej. Zycze ci wielu lat jazdy bez wypadkow i awarji, zato z ladunkiem a nie na pusto. Sciska mi reke i juz go niema. "Sflaczaly" wychodze z traka na papierosa. Swiadomosc ze jestem juz na koncu wyznaczonej drogi do nowego zawodu sprawia mi wielka radosc. Pokonalem wiec wszystkie przeszkody, pokonalem tez swoje lata. Tak lata, bo inaczej sie uczy tego zawodu mlody meszczyzna a inaczej zgret po piedziesiatce. A ja wlasnie za kilka dni bede mial skonczone 52 lata. Wtedy bede juz jechal przez niekonczace sie kanadyjskie drogi.

Podjezdza Don, moj instruktor. Nie bylo go przy egzaminie, moze to i dobrze bo nie musialem myslec o tym ze moge mu przyniesc wstyt. A wic o jeden stres mialem mniej. Juz z daleka widze ze w rekach niesie duza butle wina. To tradycyjny juz podaronek dla nowego kierowcy. To nie tylko gratulacje, to ruwniez i przyjecie do spolecznosci trakowcow. Ludzi o twardym harakteze wiele razy wystawianym na proby na niekonczacych sie wstegach szos Kanady i USA. Natepuja gratulacje i wreczenie wina. Okazuje sie ze On wszystko to opserwowal. Nie bal sie mojego oblania w "normalnej" jezdzie do przodu. Bal sie cofania. Ustawil sie wiec na innej drodze na gorce i przez lornetke wszystko opserwowal. "Andrew, cofales doskonale, bedziesz dobrym driveres". Jak milo to uslyszec od kogos co za kierownica traka spedzil ponad 36 lat i przejechal ponad 440.000.000 mil ( czterysta czterdziesci miljonow mil.) A przez ostatnie 12 lat wyszkolil tysiace trakowcow.

Bo trakowiec to cos wiecej niz normalny kierowca. To dawny traper dzikiego zachodu. Czesto daleko od jakiej kolwiek osady, zdany tylko na siebie. Dzisiaj juz wylatuje do Toronto, jutro mam przejac od kompani traka marki Peterbiltt i w czwartek wyruszyc samotnie w droge. A wiec bede jezdzil jako singel. Wlasciciel zdecydowal to wlasnie po telefonicznej rozmowie z moim instruktorem. To chyba wiekszy sukces niz same zdanie egzaminu. Osobiscie nie znam nikogo kto zaraz po egzaminie dostal by jako singel traka. Wszyscy zaczynali jako drugi kierowca. Dopiero po kilku miesiacach zasiadali sami za "fajere". Sa tacy ktorzy zaraz po kursie kupowali traka i zaczynali ta ciezka prace sami. Ale to co innego. Wtedy tylko oni za siebie decydowali i podejmowali sami to ryzyko. Za mnie podjal to moj boss. Co przedemna jeszcze nie wiem. Ale mysle ze i nastepne przeszkody tez pokonam.

Lajkonik