| PODROZ NAJMITOW |
|
POPRZEDNIA 18 NASTEPNA
3 Luty 2000 |
|
Grenada doczekala sie duzo wiekszej swietnosci niz Leon. Widac to po domach i kosciolach. Byc moze brytyjscy piraci w 18-tym i Walker w 19-tym wieku odcisneli swe pietno na metalnosci mieszkancow. Swiadczy o tym zuzycie farby, ilosc barow prowadzonych przez Jankesow, i przyjezdnych motocyklistach. Zamiast rewolucyjnego ferworu Leon panuje tu tropikalna nuda. Nawet Niemka ktora dorabia tu sobie jako kelnerka - rusza sie jak mucha w smole. Kusi nas Puerto Asese. Czekajac na wiadomosc od Leny i Darka zostaniemy tam na noc. Tej nocy ukradli mi buty. To krok we wlasciwym kierunku kielkujacego przemyslu turystycznego Nicaraguy. W nastepnej fazie rozwoju turystyki oczy zlodziei (ladronow) zwroca sie ku kamerom wideo. W koronnym etapie rozwoju role ladronow przejma wlasciciele wielkich hoteli. On droga dzentelmenskich umow ustala wybujale ceny na pokoje i uslugi. Puerte Asese i polwysep na ktorym lezy zaimponowalo nam materialem z ktorego powstalo. Budulec przylecial tu droga powietrzna z odleglego o 7 kM wulkanu Mombacho. Poza drobnica przylecialy tysiactonowe glazy. Niektore tak wielkie ze dzis nazywaja sie wyspami. Calosc porosla bujna roslinnoscia. Samo Puerto Asese nie dorownowywalo by malowniczoscia przystani w Mikolajkach, gdyby nie to ze wlascicielem wloskiej restauracji jest Don Lombardo - tenor koloraturowy. Na ulicach Granady slyszymy rosyjski. Od ex-patrioty Billa, wlasciciela hospedaje CENTRAL dowiadujemy sie grasujacym w tych stronach Polaku panie Janie. Skupuje on okoliczne okazy sztuki przedkolumbijskiej i rozsyla po swiecie. Poleca on nam tez hotel Andrzeja i Krystyny w Quepos, Costa Rica. Iwona i Piotr |