INNE POCZTÓWKI
MAX
BOHDANOWSKI






Opracowanie
Autorskie


Welcome to
Dnepropetrovsk


Infopage
POCZTÓWKA Z   DNIEPROPETROWSKA

WCZORAJ  DZISIAJ  JUTRO

Nie będzie to lekcja z Historji Imperium Rosyjskiego, myśle, że ją nieco znacie. Będzie to coś w rodzaju opowiadanka, albo bajeczki, bo historja miasta to zawsze jakaś legenda, mit w rodzaju bajki o Smoku Wawielskim, albo krwawej historji Romuła i Rema.

No, słuchajcie...

Było tak, że hrabia Potyomkin zechcial zrobić przyjemność swej patronessie, Katarzynie Drugiej. Taki sobie prezencik ku świętu St. Valentine'a. A prezenciki u bogatych wiecie jacy są. Postanowil więc hrabia Potyomkin podarowac dla królowej... miasto! Ale istniejących miast jakoś szkoda, więc po namysłu zdecydował się hrabia nowe miasto zbudować.

W tamte czasy w Ukrainie było dużo wolnych przestrzeni. Miejscowość wybrali ładną, z pieknym widokiem na rzekę, która nazywana przez tubylców była Dniepr, a dawniej, przez Greków - Borysfen, bo wielka była, pełnowódna, szeroka i potężna. A nie był ten wybór przypadkowy, bo jechał Potyomkin w poszukiwaniu odpowiednego miejsca przez goły step ukraiński, znudziło go oglądanie tego pejzażu ponurego, nagle widzi - wzgórza jakieś."Ejże, jamszczyk, goni tuda!"- krzyknął hrabia. Dopiero wjechali na wzgórze, widok przepiękny odkrył się oczom hrabiego. I zawołał Potyomkin z rozkoszy pijany: "Tu miasto stać będzie!" Od tej pory nazywają Dniepropietrowsk "miastem na trzech wzgórzach"nad rzeką wznoszą się...

Ale nie od razu Dniepropietrowsk był Dniepropietrowskiem. Nie jest to połączenie Dniepr + Piotr I (taki był car rosyjski). Tak go później nazwali komunisci na cześć bolszowika i rewolucjonera Pietrowskiego, który w tym właśnie miasteczku, w głębokim undergroundzie będąc, szykował proletariów do zamachu stanu. Na początku swej historji nazywał się Jekatierinosław czyli Katarzynosław bo na czesć Katarzyny II było miasto to założone.

Zdarzyło się to w 1777 roku.

Ale co dalej? Po swym historycznym przemówieniu, wrócił hrabia Potyomkin do Sankt-Petersburgu i jak sie należy, złożył Katarzynie meldunek o wyprawie, o niezwykłym dla niej prezencie i o własnej decyzji. Katarzyna, zaciekawiona bardzo, wiele pytań do hrabia skierowała.

- A czy dobre jest miejsce?
- Tak jest, Imperatryco!
- A czy widok jest stąd piękny na okolice?
- Ano, jak w Neapolu, matuszka!
- A czy bogata jest ta miejscowość?
- Oj, bogata, Your Highness! - stanowczo odpowiadał hrabia w manierie angielskiej, bo anglikow bardzo lubił.
- Ooo, Je t'aime, mon cher ami, - mowiła Katarzyna, która anglikow nie lubiła, a lubiła Niemcow i udawała ze język francuzki zna, - je voudrais natychmiast to miejsce zobaczyc!

Zląkł się Potyomkin, bo nic jeszcze tam nie zdążyli przecież pobudowac. Oddał rozkaz szykować się do wycieczki złoconą karetą, a potem szeptem rozkaz inny wydał, żeby szybko na tamtym miejscu zrobili tacy pseudo-chatki z fanery, zebrali lud z calej okolicy, chudobę... Żeby wygłądało na to iż życie tu kipi.

Aby zobaczyć na zdjęciu, jak Katarzyna II ogląda "miasteczko", i inne obrazki obejrzyj opracowanie autorskie

Mowią źródła, że Katarzyna bardzo była zadowolona z wizji tego niby-miasta, nawet własnoręcznie położyła cegiełkę do fundamentu nowego kośćióła, Prieobrazenskogo Sobora, który do dziś czynny jest. I potem wyjechała szczęśliwa z powrotem. A ludzie do dziś pamiętają "Potiomkinskije derewuszki (wiesi)".

Po odjazdu Katarzyny wszyscy westchneli z ulgą i życie potoczyło sie jak należy. (obrazek) I nadal bardzo szybko rozwijało się. Gościło tu wielu słynnych ludzi, między innymi poeta Puszkin, który często w knajpach Jekatierinosławskich pyfko pił z kumplami, i którego posiąg w czasy okupacji faszystskiej rozstrzelano z karabinów. Byli tu i rewolucjonerzy, pijali pyfko tez, lecz zamiast tworzyc poezję i piękno, tworzyli spisek przeciwko władzam...

No, a co dalej było wiecie przecież lekcji szkolnych...


WCZORAJ  DZISIAJ  JUTRO

Po Drugiej Wojnie Światowej Dniepropietrowsk bardzo się zmienił i ciagle się zmienia. Mówiąc w języku Internetu można było by powiedzieć, że jest Still and Always Under Construction. Dniepropietrowsk jest jednym z największych miast w Ukrainie. Tu mamy centrum przemysłu maszynowego i hutniczego. Tu właśnie się znajduje ten kombinat, który produkował silniki rakietowe i inny sprzęt dla programu kosmicznego. Tu też mamy największy kombinat hutniczy w Ukrainie. Był Dniepropietrowsk przez czas długi objektem strategicznym, "zamkniętym" miastem, nie puszczano nikogo z zagranicy, nie puszczano nikogo do zagranicy. Wszystko się zmieniło dzięki "Pieriestroyce" Gorbaczowskiej, ulżyło ludowi, ulżyło dysydentom, wszyscy ruszyli do zagranicy po pieniądze, gdyż okazało się, że Gorbaczowska “wolność” jest kijem o dwu końcach. Z jednej strony wolność, z drugiej - stosunki rynkowe, które wielu ludzi zrobili żebrakami. Pusto stało w Dniepropietrowsku, bo 50 procent mieszkańcow wyjechali do Chin, Turcji, albo do Polski, żeby handlowac. A potem był "Putcz", aresztowanie Gorbaczowa i próba powrótu do totalitarizmu, ale jak śruby ludziom poodkręcali, to już z powrótem nie da się zaśrubować. Związek Radziecki stał Związkiem Zdradzieckim, dawne bracia jeli pluć w twarz jeden drugiemu, każdy zechciał iść dalej samodzielnie, no i utworzył się taki sobie Związek Państw Niezależnych. (obrazek)

W Dniepropietrowsku jak niby nic, wszystkie kataklizmy polityczne go ominęli, tylko twarz miasta zmieniła się bardzo. Jest dużo sklepów firmowych, ilość samochodów produkcji zagranicznej powiększyla się znacznie, wszystko można kupic, a dawni negocjanci teraz już wiozą towary nie do Polski, a odwrótnie - z Polski, bo teraz tu są tacy sami wielkie bazary, które kiedyś w Polsce byli... Miasto rozdzieliło się na dwa obozy. Połowa ludzi sprzedaje, druga połowa - kupuje. I ta druga - to niby to "biali ludzie". Czarni tu też są. Zjawili się, nareszcie. W ogóle jest dużo cudzoziemców, przeważnie negrów i Chinczyków. Sporo też francuzów, bo maja tu jakieś interesy.

Dzisiaj liczba mieszkańców wynosi prawie dwa miljony osób. Nastróje wśród mieszkańców są raczej prorosyjskie, niż proukraińskie bo językiem domenującym jest rosyjski i wiele tu rosjan. Ludzie tu są przyjaźni. Miasto jest piękne, całe w zieleni, szkoda tylko że peryferija jest bardzo industrializowana i stan ekologiczny rzeki Dniepr nie jest przez to dobry. Na stronie głównej widać, jak wygląda miasto ze strony rzeki. Tu zobaczycie jak wygląda go centrum, a raczej wyglądało pięc lat temu. (obrazek)

Jest tu coś z Sankt Petersburgu, jakaś atmosfera nieordynarnosci. Nie jest to zadziwiające, bo Potyomkin w rzeczywistośći chciał zrobić tu maliutką kopiję St.Petersburgu. I prawie mu się to udało, bo jedna z zalet Dniepropietrowsku - to brak snobizmu stolicznych miast. I jak St.Petersburg odróżnia się od Moskwy, tak Dniepropietrowsk odróżnia się od Kijowa swym intelektualnym potencjałem.

Dniepropietrowsk latwo jest znaleźć na mapie. Nad Morzem Czarnym jest Ukraina, a w jej śródku, poniżej Kijowa jest Dniepropietrowsk. Latwo też jest tu dojechać pociągiem z Polski, bo chodzi tu pociąg Warszawa - Dniepropietrowsk i jest jeszcze pociąg Warszawa - Symferopol, ktory ma przystanek w Dniepropietrowsku. Witamy!


WCZORAJ  DZISIAJ  JUTRO

Dzień dzisiejszy wydaje się pogodny, ale trwoga rośnie w cercach mieszkańców. Niedawnia katastrofa (trzech dziewieciopiętrowych budynków mieszkaniowych zawaliło się po ulewie) spowodowała tymczasowe zatrzymanie budowy subwaya, pierwsza linia którego była uruchomiona w zeszłym roku. Ludzie się boją deszczu, przelewu kanalizacji, powodzi. Wiele fabryk nic nie produkuja, bezrobocie się powiększa...

Co czeka miasto w przyszłośći? Mówia sporo o przeniesieniu stolicy z Kijowa do Dniepropietrowska, bo sądzą, że to miasto jest bardziej perspektywne, a prezydent Leonid Kuczma długi czas był dyrektorem generalnym UMZ - tego właśnie kombinatu, który wyrabiał sprzęt dla programów kosmicznych. Wielu ludzi z jego gabinetu są też z Dniepropietrowska. Mówiono nawet, że Ukrainą rządzi "Dniepropietrowska mafia".

Nacionaliśći mówia o zmianie nazwy miasta. Chcą go nazwać Siczesław, na cześć Sieczi Zaporożskiej (wielkiej bandy kozackiej), ale nikt tego nie chce. Prorosyjscy mówia o powroceniu starej nazwy i to podoba sie więcej, bo zdaniem wielu, miasto powinno nazywac się tak, jak go nazwali w chwili założenia. Zwolenniki nazwy Dniepropietrowsk szukają różnych argumentów. Prowadzą lingwistyczne badania, mówia, że można tę nazwę tłumaczyc nacionalistam jako Dniepr(=rzeka)+Piotr(=kamien po grecku), więc żadnego znienawidzonego bolszowika Pietrowskiego albo jeszcze więcej znienawidzonego Piotra I być nie może...

Być może będzie to najbogatsze miasto Ukrainy, może będa tu budować statki kosmiczne, które podąża ku dalekim gwiazdam? Kto wie, zwłascza kiedy tysiąclecie drugie dobiega końca i świat dąży ku... ku czemu? Zagładzie swej, czy dobrobytu?

Ah, kto to moze wiedziec?
20-08-1997

Max Bohdanowski


skok na początek pocztówki